sobota, 12 października 2013

Rozdział 15

Nie mając co robić w pokoju poszłam na spacer. Chodziłam różnymi alejkami i przypominałam sobie wszystkie chwile spędzone z chłopakami... Z Pitem...
Siedziałam na ławce. Przed oczami mignęła mi znajoma postać. Zignorowałam to i siedziałam dalej.  Chwilę potem poczułam czyjeś dłonie ma moich oczach. 
-Zgadnij kto to?- powiedział 'jakiś' chłopak.
Nie odpowiedziałam tylko zdjęłam Jego dłonie z mojej twarzy i odwróciłam się.
-Mikołaj!- krzyknęłam gdy zobaczyłam mojego przyjaciela ze szkoły. Szybko wstałam i go przytuliłam.
Nie zmienił się. Wysoki blondyn o brązowych oczach z miśkowatym wyrazem twarzy. 
-Co Ty tu robisz?! Co u Ciebie?- zasypałam go lawiną pytań (było ich więcej ale pisać to, to tak samo jak napisać 2 kolejne rozdziały :D ) 
-Dziewczyno! Uspokój się.- mówił - Jestem tu bo chciałem Cię odwiedzić. Uprzedzając twoje KOLEJNE- podkreślił- pytanie. Zadzwoniłem do Wiki a Ona powiedziałam mi co i jak. Co u mnie? Jakoś żyje. Jestę sobię koszykarzę. I z powodu kontuzji mam wolne przez 2 miechy.- na te słowa posmutniał. - Teraz twoja kolej.
-Okej...- zaczęłam mu wszystko opowiadać. Od poznania Bartka po ten moment. Podczas wygłaszania monologu przypomniałam sobie jak zaczęłam się przyjaźnić z Mikim. Na początku tylko się lubiliśmy...

Czwartek, rok 2004, około godziny 14

Cała klasa siedzi pod salą 46 z podręcznikami od muzyki. Nasza genialna Pani B. zarządziła wczoraj sprawdzian z Bogurodzica, jakiejś piosenki, bmoli, krzyżyków czy jakoś tak... Mnie próbowali nauczyć Darek i Piotrek którzy zawsze byli przygotowani. Chwilę potem po całej szkole rozniósł się dźwięk którego wszyscy nie lubią. Dzwonek. Pani B. przyszła punktualnie. Zajęłam swoje miejsce obok Mikołaja, za Kubą i Marcelem a przed Wiką i Pati. Pani B. rozdała kartki i wyznaczyła 20 minut na sprawdzian. Pisałam to co zapamiętałam z nauk Darka i Piotrka resztę zostawiłam pustą. Resztę to znaczy 3/4 sprawdzianu. Poczułam lekkie szturchnięcie w bok. Spojrzałam na Mikołaja a ten pokazał na swoją kartkę. Szybko i niezauważalnie przepisałam resztę od Niego. Po lekcji od razu go przytuliłam i podziękowałam. Po tygodniu Pani B. oddała sprawdziany. Stresowałam się i Mikołaj też bo On także uczył się tego na przerwie. Miki złapał mnie za rękę w celu dodania otuchy. Pani B wyczytywała po kolei nazwiska członków naszej klasy. Na koniec, gdy zostaliśmy tylko My (czytaj ja i Miki) Pani B wstała, podeszła do nas i zaczęła krzyczeć. Po prostu zaczęła wrzeszczeć że jesteśmy nic nie umiejącymi tępakami. Oboje zaśmialiśmy się z tej 'obrazy' a Pani B zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej. Po chwili do sali wpadł dyrektor i też zaczął krzyczeć żeby Pani B się uciszyła bo nie można lekcji prowadzić. Ta wytłumaczyła mu zaistniałą sytuację ( może nie wspomniałam ale dostaliśmy jedynki oraz mieliśmy takie same błędy). Dyrektor zaczął na nas krzyczeć a my spakowaliśmy się i zaczęliśmy wychodzić z sali. Nasza klasa zaczęła bić brawo a my oficjalnie staliśmy się najpopularniejszą 'parą' która wkurzyła dyrektora. Następnego dnia wszyscy nauczyciele przesadzili mnie i Mikołaja do ostatniej ławki jak najdalej tablicy. Nikt się nami nie przejmował. Bez większych starań dostawaliśmy ze wszystkich sprawdzianów 4. Przez ten czas poznaliśmy się na wylot. Miki wiedział o mnie wszystko i na odwrót. Zawsze po szkole przychodziłam do Mikołaja i siedziałam tam do późna. Jego mama mnie polubiła o tata nie zwracał na mnie uwagi. Gdy wracałam do swojego domu Mama była w 'pracy', Ojciec wyjechał jakieś dwa lata temu a bracia się wyprowadzili. Gdy leżałam już w łóżku pisałam z Mikołajem. I tak codziennie. Pobudka, szkoła, pobyt u Mikiego, dom, sen... Kiedyś w środę przed szkołą Miki poprosił mnie żebym poszła z nim w pewne miejsce. Gdy zostawiliśmy budynek daleko z tyłu spytałam Mikołaja gdzie idziemy. Odpowiedział tylko że za chwilę będziemy. Doszliśmy do celu. Byliśmy w parku. Położyliśmy się gdzieś pod drzewem i patrzyliśmy w niebo. W końcu Miki przerwał tą ciszę która wcale nie była niezręczna. Spytał czy jestem w stanie wybaczyć mu wszystko.
-Nie ważne co się stanie zawsze będę przy Tobie.
Po moich słowach pocałował mnie. Zrobił to czego spodziewałam się najmniej. Ba, nawet o ty mnie myślałam. Tylko nie myślcie że tego nie chciałam. Wręcz przeciwnie ale po prostu mnie zaskoczył. Odwzajemniłam pocałunek. Zostaliśmy parą. Nasze drogi się rozeszły kiedy wyjechałam.

-I tak właśnie znalazłam się tutaj.- powiedziałam po czym się uśmiechnęłam.
Nie odpowiedział nic tylko mnie przytulił. Tak jak to robił kiedyś.
-Zmieniłeś perfumy.- trochę się skrzywiłam...
Miki tylko się zaśmiał. Przy nim zapominałam o wszystkich problemach. Poszliśmy na spacer. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Gdy się ściemniło wróciliśmy przed ośrodek.
-Proszę, nie idź.- powiedziałam.
-A kto powiedział że idę?- zaśmiał się

sobota, 5 października 2013

Rozdział 14

Siedziałam z Zbyszkiem przez jakiś czas. Nic nie mówiliśmy. Postanowiłam że go jakoś pocieszę i po wielu, ale to wielu prośbach wyciągnęłam go na spacer i kawę. Próbowałam z nim rozmawiać ale był nieobecny. Ciągle patrzył w jeden punkt. Podczas picia kawy dostałam sms'a.
15:12, Michał
Jeśli jesteś dalej z Zbyszkiem to wracaj z nim do ośrodka. 
Trener chce z nim rozmawiać.

15:13, Ja
Ok, będę jak najszybciej.


Schowałam telefon do kieszeni i dopiłam kawę. 
-Dobra, Zibi. -mówiłam- Mam do Ciebie prośbę. Jeśli chcesz to daj jej drugą szansę. Ale jeśli zdradziła Cię raz to może to zrobić ponownie. Radzę Ci o niej zapomnieć i żyć jak dawniej.
Po tych słowach Zbyszek mnie przytulił. 
-A teraz musimy wracać do ośrodka. Chodź.
W ciszy wróciliśmy.

Godzina 23:42 tego samego dnia.

Budzi mnie hałas na korytarzu. Wstaje z łóżka i otwieram drzwi. To co widzę jest... Pit całuje się z jakąś blondyną. Szybkim ruchem zamykam drzwi na klucz. Ześlizguję się ze ściany i opadam na podłogę. Płaczę, płaczę i jeszcze raz płaczę. Nie wiem ile tak leżałam ale obudziło mnie pukanie do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Przed nimi stał On. Gdy mnie zobaczył trochę się skrzywił ale po chwili już chciał mnie przytulić. Odsunęłam się od niego.
-Co się stało?- pytał jak gdyby nigdy nic.
-Kojarzysz może wysoką blondynkę z rocznym zapasem tapety na twarzy?- na moje słowa widocznie się zakłopotał -No to widziałam Cię wczoraj z nią podczas pięknej scenki.- mówiłam to z takim spokojem że sama się przeraziłam.
Nie odpowiedział. Patrzyliśmy się na siebie. Ponownie chciał mnie przytulić a ja ponownie się odsunęłam.
-Wyjdź.
-Ale...
-Wyjdź stąd!- wrzasnęłam
Patrzył na mnie jeszcze chwilę a potem zrobił to co mu kazałam. Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie. Po chwili do pokoju wpadł Zibi.
-Mała, co jest? Słyszałem że krzyczałaś.- mówił i usiadł obok.
-Pit przyprowadził jakąś blond wywłokę do siebie. Nie wiem co robili bo widziałam tylko jak się całowali.- powiedziałam i znowu się popłakałam. Zibi przytulił mnie do siebie.
-Czemu wszystko musi się w końcu zepsuć?
-Nie wszytko się psuje. Niszczy się to czego nigdy nie było.
Siedziałam tak wtulona w Zbyszka. Jakiś czas potem musiał iść na trening. Chwyciłam laptopa i zaczęłam słuchać Bring Me The Horizon.

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 13

Kilka dni później.
Perspektywa Anki.
Wszystko zaczęłam od nowa. Ja i Bartek się przyjaźnimy a Pit to mój chłopak. Kuba wrócił już do domu a mama się nie odzywa. Za chwile jest trening chłopaków. Aparat w rękę i idziemy na sale. Trening się zaczął a ja znów latałam jak opętana. Gdy skończyli szybko pobiegłam do pokoju żeby pogadać z Wiki na skypie.
-Heeeeeej! Jak tam u rodziców?- pytałam
-Eh szkoda mówić. Znowu się Pokłócili. Ej ja do ciebie wpadnę niedługo bo jakoś z Karolem ostatnio mało się spotykaliśmy. A jak u ciebie.
-Zerwałam z Bartkiem.
-Co? Przykro mi.
-Nie trzeba.
Jeszcze trochę gadałyśmy. Gdy skończyłyśmy włączyłam spotify i zaczęłam słuchać LP. Myślałam o tym co by było gdybyśmy z Wiki nie poszły na ten stadion. Pewnie gniłabym w domu. Z moich zamyśleń wyrywa mnie Dziku.
-Anka! Zbyszek potrzebuje kobiecej rady!- wrzeszczał jak opętany.
-Co? Jak?- pytałam.
Ten złapał mnie tylko za rękę i pobiegliśmy do Zibiego. Gdy dotarliśmy na miejsce ten leżał na łóżku z twarzą w poduszce. Usiadłam obok niego.
-Zbyszek. Co ci jest?- pytałam z lekko wymuszoną czułością.
-Ja... Ona...
-Spokojnie.
-Asia mnie zdradziła.- powiedział
Nie wiedziałam co powiedzieć. Czemu Dziku zawołał akurat mnie?! A no tak, 'kobieca rada'. Co miałam powiedzieć? Wszystko będzie do dobrze? Już lepiej nic nie mówić.
Popatrzyłam na Dzika błagalnym wzrokiem.
-Zbyszek. Jest tyle pięknych dziewczyn.- pocieszał go Misiek.
-Ale ja ją kochałem.- mówił Zibi.
-Dobra. Zbyszek, spójrz na mnie. Jeśli ją naprawdę kochałeś to jest za przeproszeniem 'suką' zdradzając takiego świetnego mężczyznę jak ty. 'Przeszłość często boli. Można od niej uciekać albo wyciągnąć z niej jakieś wnioski.' Mam nadzieje że zrozumiałeś. Asia nie zasługiwała na Ciebie.- gdy skończyłam tą jakże piękną wypowiedź zawierającą cytat z 'Króla Lwa' przytuliłam Zibiego.
-Dzięki. -powiedział
-Za co?
-Za to że jesteś.
Trochę się tego przeraziłam. Nie no że coś ale jestem z Pitem a Zbyszek dziękuje mnie za to że... Jestem? Jestem przewrażliwiona.





środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 12

Następnego dnia.
Wstałam, chciałam ubrać bluzkę z krótkim rękawkiem ale wstydziłam się tego co zrobiłam z sobą. ubrałam bluzę i rurki. Do tego jordany i byłam gotowa na śniadanie. Wzięłam aparat żeby porobić zdjęcia chłopakom. Gdy zeszłam do stołówki nikogo nie było. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam godzinę 3:32. Co ja tu robię o tej godzinie? Eh. Pójdę się przejść. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Chodziłam sobie bez celu po okolicy. Chwilę potem czuję że telefon mi dzwoni, odbieram
-O hej mamo!
-No cześć kochanie. Chciałam Ci dziś zrobić niespodziankę i odwiedzić ale nie ma Cię w domu.
-No bo jestem w Spale.
-Gdzie? Co tam robisz?
No i znowu trzeba było mamie wszystko mówić, oczywiście wygadałam też że byłam w szpitalu a tego nie chciałam bo mama teraz chcę tu przyjechać sprawdzić czy wszystko dobrze.
-Ale mamo!
-Żadnych ale przyjeżdżam do tej Spały i koniec!
-Ty nigdy mi nie dasz spokoju! -krzyknęłam po czym rozłączyłam się.
Zaczęłam głęboko oddychać i wróciłam. Weszłam do pokoju i odpaliłam laptopa. Wchodzę na facebook'a chciałam z kimś popisać ale nikogo nie było. Włączyłam grę Dark Crusade i tak jakoś leciał mi czas. Kilka minut później do pokoju zapukał Pit.
-Proszę.
-Hej. Jak tam?
-Byłam na spacerze i rozmawiałam z mamą przez telefon. Przypadkowo wygadałam jej że leżałam w szpitalu ale nie powiedziałam czemu. Ta teraz chce tu przyjechać a ja jej nie pozwoliłam i ponownie się z kimś Pokłóciłam. A u ciebie?
-Kobieto?! Jak ty to wszystko wytrzymujesz?- powiedział i usiadł obok mnie.
-No właśnie ostatnio nie wytrzymałam...
-Przepraszam. -  powiedział po czym mnie przytulił.
Siedzieliśmy tak razem przez chwilę aż do pokoju zapukał... Kuba?!
-Braciak! Co ty tu robisz? - krzyknęłam ze szczęścia i Zerwałam się z łóżka aby go przytulić.
-Przyjechałem cię odwiedzić. Młoda ale ty urosłaś.- mówił z sarkazmem.
-Haha bardzo śmieszne. A właśnie. Kuba Pit, Pit Kuba.
-Cześć.- powiedział Pit- To ja ten pa.- i wyszedł
-Pa.
-A temu co?
-Nic. Po prostu jest cichy.
Gadaliśmy sobie przez jakąś godzinę. Gdy poprawiłam włosy rękaw od bluzy zsunął się na dół Kuba zobaczył blizny po tym...
-Młoda. Czemu to zrobiłaś?
-Byłam zła, smutna. Ale to już nie ważne.
-Właśnie nie. Czemu byłaś smutna?
-...
-No powiedz. Jestem twoim bratem.
-Pokłóciłam się z Bartkiem, zerwaliśmy.
-To przez tego palanta?! Już nie żyje! -  powiedział po czym wstał.
-Nie proszę Kuba!
-Gdzie jest jego pokój?
Od razu gdy to powiedział Bartek wyszedł z pokoju Kuba rzucił się na niego. Ci zaczęli się szarpać.
-Przestańcie. - wyszeptałam i poszłam do pokoju.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 11

Perspektywa Anki
Gdy się obudziłam zobaczyłam Pita który siedział obok łóżka. Nie spał tylko patrzył na mnie. Nie mówiąc nic poszłam do łazienki i przebrałam się w czarne rurki i czarną koszulkę. Podobno to co ma się na sobie odzwierciedla to co jest w środku. W moim przypadku to prawda. Ubrałam jeszcze jakieś trampki i usiadłam na łóżku. 
-Będziesz iść na śniadanie? - spytał Pit
-Nie, nie jestem głodna.
Pit wyszedł a ja zabrałam się za przygotowania do treningu chłopaków. Makijaż włosy w koka i aparat. Poszłam na salę. Poczekałam chwilę zanim tu przyszli. Siedziałam na ławce przeglądając zdjęcia. Chwilę potem obok mnie siedział Krzysiek z drożdżówką.
-Masz. Musisz jeść żeby nie zemdleć z głodu. 
-Dzięki.
Chłopacy zaczęli trening a ja robiłam im zdjęcia. Gdy skończyli wyszłam z ośrodka na spacer. Po drodze jadłam drożdżówkę od Igły. Usiadłam na ławce i założyłam słuchawki. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęło się ściemniać. Wróciłam do ośrodka i poszłam w stronę tylko mojego pokoju bo Wiki pojechała już naprawdę do rodziców. Po drodze spotkałam Pita. 
-Szukałem cię Anka.
-A ja szukałam samotności.
Z łzami w oczach weszłam do pokoju a Pit za mną.
-Po co mnie szukałeś?
-Wiem że ci trudno. Kochasz Bartka a on ciebie. Powinniście do siebie wrócić.
-Ja go kochałam. Zbyt mnie zranił kłamiąc gdy Wiki potrzebowała wsparcia.
Siedziałam ze łzami w oczach a Pit obok mnie. Nie minęła chwila a całowałam się z Pitem. Szybko się oderwałam. Ten zaczął mnie przepraszać a ja tłumaczyć że
-Jest za wcześnie. Nie wiem co czuć do Ciebie do Bartka do wszystkich. 
Pit wyszedł z pokoju a ja zaczęłam płakać. Znowu. Ostatnio dużo płaczę. Weszłam do łazienki wyjęłam żyletkę i...
Perspektywa Igły
Postanowiłem że pójdę do Anki żeby ją podnieść na duchu. W pokoju jej nie było a drzwi od łazienki były uchylone. Anka leżała na podłodze pełnej krwi. Zadzwoniłem po karetkę. Ta szybko przyjechała i zabrała Ankę do szpitala. Chłopacy od razu się zaczęli pytać co się stało. Trzeba było im powiedzieć.
Perspektywa Pita
Jedyne co usłyszałem z wypowiedzi Igły to słowa 'Anka się pocięła' ciągle słyszałem to w głowie. Chciałem do niej pojechać jak najszybciej ale Rucek mnie powstrzymał mówiąc że za chwilę trening. Poszliśmy na salę. Po tym zdarzeniu nikt nie był w formie, trener mnie zawołał i spytał gdzie jest Anka.
-Jest w szpitalu. - zacząłem wszystko opowiadać.
Trener tylko na mnie spojrzał z przerażeniem w oczach. Nic nie mówił więc poszedłem dalej na boisko. Musiałem się wyżyć. Po treningu razem z chłopakami pojechaliśmy do Anki. Gdy byliśmy w szpitalu spytałem gdzie leży Ania Lonek. Była na drugim piętrze od razu przy wejściu. Weszliśmy do jej pokoju. Była cała blada i miała ręce w bandażach. Lekarze mówili że niedługo będzie mogła wyjść. Pielęgniarka wygoniła wszystkich mówiąc że pacjentka musi odpocząć. Poprosiła tylko najbliższe osoby. Ja, Bartek i Igła podeszliśmy do pielęgniarki.
-Gdy przywieźliśmy Anię mówiła coś Krzysiu. Który to?
-Ja.-powiedział Igła.
-Chyb chciała z panem porozmawiać.
Perspektywa Igły
Wszedłem do pokoju Anki i usiadłem obok niej. 
-Czemu to zrobiłaś?-pytałem
-Ja... Przepraszam.- powiedziała cicho
-Nie mnie powinnaś przepraszać Pit i Bartek się o ciebie martwią.
-Pit, Krzysiu on chyba coś do mnie czuje. On mnie pocałował.
-Teraz jest pytanie czy ty coś do niego czujesz?
-Ja nie wiem. Wszystko mi się myli. Jedyne co wiem to to że nie jest mi obojętny.
Przytuliłem ją i wyszedłem z powodu nalegającej pielęgniarki. Wszyscy się zebraliśmy pożegnaliśmy Ankę i wróciliśmy.
Perspektywa Anki
(Kilka dni później)
Wróciłam do ośrodka. Weszłam do pokoju. W łazience już nie było plamy krwi. Wykąpałam się i ubrałam coś czarnego. Włosy uczesałam w kitka. Przez te kilka dni w szpitalu miałam czas na zastanowienie się co czuję. Czuję złość, smutek i miłość. Bartka chcę traktować jak przyjaciela, a Pit nie odzywał się przez kilka ostatnich dni. Wszystko spie*rzyłam. Jedyne kogo mam teraz to Krzysiek. Muszę z nim porozmawiać. Poszłam w stronę jego pokoju, zapukałam i weszłam. Ziomek uciął sobie małą drzemkę więc mogłam spokojnie porozmawiać z Igłą.
-Co jest mała?- pytał Krzysiek.
-Ja go kocham.
-Kogo?
-Pita... - i zalałam się łzami.
-Czemu płaczesz? To chyba dobrze że w końcu wiesz co czujesz.
-Ale nie wiem czy on też mnie...
-Spokojnie Anka. Możesz z nim spokojnie porozmawiać.- powiedział po czym się uśmiechnął
Otarłam łzy i także to zrobiłam. Poszłam do pokoju Pita. Kurka nie było.
-Pit, muszę Ci coś powiedzieć.
Ten nic nie odpowiedział tylko spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczami.
-Ja Cię kocham.
Pit wstał z łóżka podszedł do mnie i pocałował.

piątek, 23 sierpnia 2013

Rodział 10

Ubrałam sukienkę którą ostatnio kupiłam, czarne szpilki na koturnie i czarną kopertówkę. Włosy rozpuściłam, wyprostowałam i zaczesałam na prawo. Jeszcze makijaż jakiś wisiorek, kolczyki i jestem gotowa. Idę do lustra i się przeglądam. Wychodzę z pokoju i widzę Bartka czekającego na mnie. Był ubrany w czarny garnitur i wyglądał bosko.
-Wyglądasz pięknie. -powiedział
-Ty też Wyglądasz niczego sobie.- i uśmiechnęłam się szeroko.
W dobrym humorze zeszliśmy przed ośrodek. Wszyscy już byli i czekali tylko na nas. Gdy chłopacy mnie zobaczyli szczęki im opadły a oczy im się świeciły.
-To jak? Jedziemy? - powiedziałam
Nikt nie odpowiedział. Gdy wszyscy byli w autokarze ruszyliśmy. Niedługo potem byliśmy na miejscu. Na początku były jak ja to nazywam 'ogłoszenia parafialne' przekąski tańce itd.
Perspektywa Wiki
No w końcu wychodzę ze szpitala. Na szczęście mam niedaleko dom więc pójdę na piechotę. Wyjmuję klucze otwieram drzwi i idę do lodówki.
-Ej co to za kartka? 'Sorki że nie mam nic w lodówce ale musiałam się śpieszyć bo razem z Bartkiem jedziemy do Spały. Gdy byłam na spotkaniu z Bartkiem zapomniałam co się stało tamtego wieczoru i On mi powiedział że jesteś u rodziców bo zostawiłaś jakąś kartkę. Jeśli chcesz to wpadnij do mnie. Paa :* '
Serio? Nic nie pamięta... Hah Bartek ją okłamał. Trzeba się do niej wybrać...
Perspektywa Anki
(W ośrodku, po balu)
Od razu gdy wróciłam położyłam się na łóżku. Nogi bolały mnie jak nigdy dotąd. W sumie można było siedzieć lub co jakiś czas potańczyć ale jak cie co chwilę do tańca zaprasza jakiś wielkolud to co się dziwić. Leżałam tak sobie i po chwili zasnęłam. Gdy się obudziłam włączyłam radio i się przebrałam. Spojrzałam na zegarek i ujrzałam godzinę 5:23. Do śniadania mam jeszcze trochę czasu więc postanowiłam że się przejdę. W recepcji stały walizki które już widziałam... Wiki! Pomyślałam po czym pobiegłam do recepcjonistki.
-Przepraszam widziała może Pani brunetkę mojego wzrostu? Około 1.70.
-Tak. Jest w łazience.
Pobiegłam do toalety i czekałam aż ktoś wyjdzie.
-Wiki! Muszę Ci tyle opowiedzieć!_ powiedziałam gdy wyszła z łazienki.
-Ja tobie też ale może zaprowadzisz mnie do pokoju?- zapytała
-Jasne.
Szybkim krokiem podreptałyśmy do mojego pokoju razem z walizkami Wiki. Obie usiadłyśmy na łóżku i kontynuowałyśmy rozmowę. Opowiadałam jej o wszystkim co się zdarzyło i o wczorajszym balu. Ta tylko patrzyła na mnie.
-Ej co jest?- spytałam 
-Jesteś z Bartkiem szczęśliwa.
-O co ci chodzi?
-On cię okłamał.- Wiki zaczęła mi opowiadać wszystko o stało się tamtego wieczoru. Gdy skończyła zaczęła mnie przepraszać za swoje zachowanie.
-Ale on by...
-Zrobił to. Ciężko mi to mówić bo. Anka? Gdzie ty?
-Idę do Bartka. Muszę pogadać.
Wściekła wbiegłam do pokoju Kurka i zaczęłam mówić.
-Okłamałeś mnie w sprawie Wiki.
-Co? Ja nie chciałem ale musiałem bo ty ledwo co to znosiłaś.
-Mogłeś mi powiedzieć. Gdybyś był przy mnie szybko bym się otrząsnęła i ogarnęła.
-Przepraszam...
-Nie przepraszaj. I tak już nic nie zmienisz!- krzyknęłam po czym wybiegłam do swojego pokoju. Wygoniłam Wikę i płakałam w poduszkę. Jak on mógł mi nie powiedzieć. Nienawidzę go! Włączyłam laptopa weszłam w YT i zaczęłam słuchać Crawling - Linkin Park. Płakałam. Do pokoju zapukał Igła. Znów słyszał krzyki i chciał spytać co się stało. Jak zawsze powiedziałam wszystko i znów zalałam się łzami. Krzysiek mnie wysłuchał i pocieszał że się pogodzimy.
-Ja nie chcę się godzić! On mnie okłamał! A gdyby Wiki...- i tu ponownie zalałam się łzami.
-Spokojnie Wiki jest z nami i czuje się dobrze. 
Gdyby Krzyśka nie była ze mną już dawno zrobiłabym coś głupiego. Położyłam się i zasnęłam. Krzysiek przez jakiś czas jeszcze był obok mnie.
Perspektywa Pita
Gdy byłem w łazience do pokoju wszedł Igła. Zaczął wrzeszczeć na Bartka że okłamał Ankę i teraz ta się załamała. Szybko wybiegłem z łazienki
-Coś Ty ku*wa zrobił Ance?! - krzyknąłem do Kurka
-A ty co byś na moim miejscu?!
-Był przy niej a nie ku*wa siedział bezczynnie!
Krzysiek i Bartek patrzyli na mnie jak na wariata. Wyszedłem z pokoju i poszedłem do Anki. Ta leżała na łóżku. Usiadłem na ziemi obok niej, pilnowałem, kochałem...

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 9

Chwilę potem szliśmy na śniadanie. Szłam przodem z Igłą i Bartkiem a kilka metrów za nami Winiar, Pit, Zibi i Dziku. Gdy doszliśmy na stołówkę usiedliśmy do jednego stołu i czekaliśmy na resztę bo byliśmy pierwsi. . Gdy już jedliśmy AA wspomniał o jutrzejszym balu harytatywnym i usiadł do stołu. Po śniadaniu chłopaki poszli na sale a ja pobiegłam po aparat. Szybko się uwinęłam i trafiłam na sale. Podczas ich treningu latałam jak opętana z aparatem i robiłam wszystkim zdjęcia. Trochę ich było. Gdy skończyłam usiadłam i zaczęłam wykasowywać zdjęcia które były rozmazane lub ktoś źlę wyszedł. Oczywiście kilka śmiesznych zdjęć zostawiłam ale ciiii :D. Po treningu poszłam do pokoju i wrzuciłam kilka zdjęć na fanpejdża. Gdy skończyłam, całą resztę wrzuciłam na laptopa i położyłam się na łóżku w celu oglądnięcia jakiegoś filmu. Trochę szukałam ale padło na 'Bękarty Wojny'. Oglądałam to po raz pierwszy, brat mi to kiedyś polecił ale jakoś nie miałam ochoty. Właśnie! Muszę napisać do Moich braci (Kuby i Oskara) bo dawno nie pisaliśmy. Kuba był dostępny na skypie więc zadzwoniłam.
-No hej braciaku! Jak tam życie?
-Życie? Jakoś leci a Ty Anka? To chyba nie jest twój pokój?
-A no właśnie... Poznałam jednego z siatkarzy. Bartka Kurka...
-Tego od Monte? - przerwał mi
 -Tak tego od Monte...- Jezu z kim ja żyję? - I się zaprzyjaźniliśmy i jakoś się ułożyło że jesteśmy razem. No i on mnie zabrał do Spały gdzie mają zgrupowanie i poznałam kilku innych siatkarzy i jakoś mi się życie układa.- gdy skończyłam uśmiechnęłam się.
-Ej to fajnie masz tylko jeśli ten twój siatkarz ci coś zrobi to ja nie ręczę za siebie. -próbował być poważny ale oboje zaczęliśmy się śmiać.
W tym momencie do pokoju zapukał Bartek.
-Proszę!
-Hej to ja. O rozmawiasz to...
-Chodź tu. - przerwałam mu.
Bartek usiadł obok mnie.
-A więc Kuba Bartek, Bartek Kuba.
-Miło mi. - powiedzieli oboje.
-Wy tu pogadajcie ja idę do łazienki.
Chwilę potem wróciłam do pokoju a Bartek z Kubą się śmiali.
-Dobra Kuba ja muszę kończyć bo grupa wielkoludów przychodzi do mnie na seans filmowy. Pa Kocham Cię!
-Ja Ciebie też Mała. Pa
Rozłączyłam się.
-Jest dziś seans filmowy?
-Nie ale znając Krzysia będzie.- powiedziałam po czym wybuchliśmy śmiechem.
Jakiś czas potem gdy była 22:34 do mojego pokoju wpadli chłopacy. Było chwilowe zamieszanie kto gdzie siedzi lub leży ale dogadaliśmy się w końcu.
-Krzysiek! Co tu robią te skrzynki piwa?!- wręcz krzyknęłam widząc to.
-Anka, cicho bo trener usłyszy!
-Okej ale żadnego picia u mnie w pokoju!
-To idziemy gdzie indziej...
-Dobra zostańcie i pijcie ale bez przesady bo mi się oberwie.
Wszyscy zareagowali wielkim uśmiechem. Zaczęło się od kilku piw. Później już każdy prócz mnie, Bartka i Pita był lekko przypity. Wyszłam na środek i kazałam i wyjść ale
-Aniuuuu ty byś mogła być modelką-mówił Krzysiek.
-Taaaak! Pokaz mody! Pokaz mody!
-Okej ale bez przesady.
Wzięłam kilka ciuszków, przebrałam się i zaczesałam włosy na prawo by ukazać mój wygolony bok. Ubrałam niebieską sukienkę, czarne leginsy i szpilki na koturnie. Gdy wyszłam chłopcy siedzieli tak bym miała taki jakby wybieg. Wyszłam zrobiłam kilka kroków obróciłam się wokół własnej osi i wróciłam. Było tak jeszcze kilka razy. Później poszliśmy spać. Pobudka, śniadanie,
trening, i chwila wolnego. Podczas tej 'chwili wolnego' zabroniłam im wchodzić do mojego pokoju. Oczywiście musiał się znaleść ktoś kto będzie mieć coś ważnego i będzie chciał pogadać Był to
Bartek
-Wiem że mówiłaś żeby nikt nie wchodził ale chcę pogadać.
-Eh No chodź.
-Bo chciałem spytać czy nie poszłabyś ze mną na ten bal dzisiaj.
-Z chęcią się wybiorę.- powiedziałam i uśmiechnęłam się najładniejszych jak mogłam.-A teraz proszę opuścić mój pokój gdyż muszę się przygotować.
-To. Dzięki i do zobaczenia.
Była godzina 16:43 a o 17:30 mieliśmy autobus do Spały.

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 8

Usiedliśmy z Bartkiem do stołu i zaczęliśmy jeść. Krzysiu jak zawsze opowiadał swoje kawały a wszyscy oprócz mnie się śmiali.
-Co? Nie są śmieszne?- pytał Igła.
Na szczęście nie musiałam odpowiadać bo trener AA wszedł na stłówkę. I oznajmił że fundacja Herosi użądza bal harytatywny. Wszyscy zostali zaproszeni. Po obiedzie jedziemy na zakupy. A bal jest za 3 dni. Wszyscy szybko się uwineli i wpakowali do autokaru. Ja siedziałam na tyłach z Igłą Winiarem i Bartkiem. Dotarliśmy na miejsce. Wielkie centrum handlowe. Chłopacy poszli do znanego dobrze im sklepu i uwineli się w 20 minut. Oczywiście ja dalej nie wiedziałam co wybrać. Zbychiał wkroczył do akcji.
-Ulubiony kolor? Długa czy krótka? Ramiączka czy bez?
-Czarny lub czerwony, raczej krótka, bez lub na jednym.
W mgnieniu oka Zbychiał wrócił do mnie z kilkoma sukienkami które miałam przymierzyć. Udałam się do przebieralni i założyłam pierwszą. Czerwona i krótka na ramiączkach. Wyszłam by ocenili mnie jury składające się z Zibiego, Miśka, Igły, Winiara, Bartka i Pita. Reszta szukała butów. Obkręciłam się wokół własnej osi i czekałam na ocenę.
-Pięknie aczkolwiek nie idealnie. - powiedział z niechęcią Zibi.
Wróciłam do przymierzalni i poszukałam jakiejś innej. Wypadło na małą czarną bez ramiączek. Czułam się w niej idealnie. Wyszłam by znowu zostać ocenioną prze jury. Wszystkim opadły szczęki. Oczy im sie tak świeciły. Najbardziej Pitowi. Ja jak to ja zarumieniłam sie odrazu.
-Wyglądasz... - zaczął Winiar.
-Pięknie. - dokończył za niego Bartek.
-Czyli biorę tą. - Obruciłam się w stronę przymierzalni i zaczęłam się przebierać.
Gdy wyszłam z przebieralni Chłopacy oglądali ściany jak gdyby nigdy nic. Zapłaciłem za sukienkę i całą gromadą poszliśmy w stronę autobusu. Wszyscy siedzieli tak jak wcześniej. Gdy wracaliśmy
Winiar popisał się swoim wykonaniem Somebody i used know. Czas jazdy minął szybciej niż myślałam. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoji. Tylko ja i Piter poszliśmy jeszcze się napić. Przy okazji pogadaliśmy o wszystkim i o niczym. Gdy skończyliśmy  W milczeniu  wyszliśmy z kuchni i okazało się że jest już po północy. Od dziecka bałam się ciemności. Może dlatego że moi bracia zawsze mnie straszyli po zachodzie słońca? Eh... Nie ważne. Wtuliłam się w Pita jak mała dziewczynka w mamę gdy się boi.
-Co jest? -pytał
-Od dziecka boje się ciemności...-wyszeptałam.
-Nie bój się. Jestem przy tobie.
Korytarze Spalskiego ośrodka nocą były straszne, powiem inaczej. Okropnie straszne. Dalej wtulona w Pita szłam w stronę mojego pokoju.
-Może wejdziesz?
-Jest już późno a jutro mamy trening. W sumie też musisz na nim być jako nasza pani fotograf. -uśmiechnął się Pit.
-Skąd wiesz?
-Od Igły. A teraz musisz się porządnie wyspać.
-To pa.-powiedziałam.
-Pa.
Rano do pokoju wszedł Winiar.
-Winiar cicho ja tu śpię.
-Oj, przpraszam.
-Tak właściwie to czego chciałeś? - spytałam kierując się do walizki.
-Chciałem poprosić o zszycie skarpetki.
-Dawaj ją. - powiedziałam z uśmiechem.
Winiar podał mi skarpetkę a ja udałam się do łazienki. Nie długo potem wyszłam ubrana, ogarnięta i zszytą skarpetką. 'Musze ją oddać Winiarowi' pomyślałam po czym udałam się do jego pokoju. Zapukałam usłyszałam proszę i weszłam.
-Proszę, twoja skarpetka. -powiedziałam i wysłałam mu swój uśmiech numer 465.
-Dzięki! Ratujesz mi życie! - powiedział po czym mnie przytulił.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 7

Ktoś przerwał pukaniem...
-Wynocha! - wrzasnęłam.
-Anka? To ja Igła... Co Ci jest?
-...
-Usłyszałem jakieś krzyki więc przyszedłem.
-Pokłuciłam się z Bartkiem... - powiedziałam cicho poczym znów zalałam się łzami.
-Czemu?- pytał i usiadł obok mnie jak małe dziecko czekające na bajkę.
Zaczęłam mu opowiadać jak to zasnęłam w objęciach Pita i o rozmowie z Bartkiem. Nie trwało to długo.
-Poczekaj, czyli zakochałaś się w Piterze?- pytał zagubiony Igła.
-Nie, przynajmniej tak sądzę.
-Okej, mam plan. Trener odpuścił nam trening bo musiał gdzieś pojechać, więc mam cały dzień wolny i spędze go razem Tobą. Co ty na to?
-Dziękuje... - tylko tyle dałam radę powiedzieć.
Tak jak powiedział Igła, cały dzień jak narazie spędzał ze mną. Gdy oglądaliśmy jakąś komedie do pokoju ktoś zapukał. Był to Pit.
-O hej Igła... Chciałem pogadać z Anką. - powiedział cicho.
Igła spojrzał na mnie a ja dałam mu znak że może wyjść. Piter wszedł do środka i zamknął drzwi. Czułam że nie będzie to łatwa rozmowa.
-Na sam początek chciałem przeprosić za tamto. Wiesz...
-Tak. - powiedziałam najciszej jak się dało.
-Ja nie wiedziałem co robię... Kierowały mną emocje. Olka mnie rzuciła.
-Ja... Nie wiedziałam, przykro mi.
-Nie trzeba.- powidzial Po czym skierował sięku wyjściu.
-Pit... Ja, Pokłuciłam się z Bartkiem.
-Jak to?
-Myślał że jesteśmy razem, gdy zobaczył mnie wtuloną w ciebie.
-Był zazdrosny... -powiedział po czym usiadł obok mnie i przytulił.- A teraz chodź. Nie będziesz tu tak siedzieć. Krzysiek coś urządził.
Uśmiechnęłam się,poprawiłam słaby makijaż i poszłam z Pitem w stronę basenu. Na miejscu czekali na nas wszyscy, wszyscy oprócz Bartka. Siedzieliśmy, gadaliśmy. Ta gromada zawsze poprawi mi humor.
-Dziękuję...- powiedziałam starając nie wypuścić fali łez na powierzchnie.
-Nie ma za co Mała. - szepnął Zibi i przytulił.
Po kilku minutach zaczął się konkurs skoków z trampoliny. Gdy wszyscy już skoczyli więc wspiełam się po drabince. Oddychaj. Skoczyłam i zrobiłam salto w przód. Gdy wynurzyłam się z wody chłopcy patrzyli na mnie ze ździwieniem poczym zaczęli klaskać. Ja wyszłam i ukłoniłam się.
-Jeśli pozwolicie oddalę się do swojego pokoju by przygotować się na obiad.
Wszyscy przytakneli a Igła poszedł ze mną.
-I jak? Wszystko dobrze z Pitem? - mówił tak delikatnie że aż się zaśmiałam w myślach.
-Wszystko dobrze. Dzięki Krzysiek. - powiedziałam poczym przytuliłam go jak najmocniej.
-Ej bo mnie udusisz!
Pożegnałam Igłe i weszłam do pokoju. Obiad. Co założyć? Już wiem! Chwyciłam miętowe rurki, jedne z Jordanów i czarną, przewiewną bluzkę z dekoltem w kształcie łódeczki. Włosy zapięłam w koka. Gdy wyszłam z pokoju spotkałam Bartka. Nasze spojrzenia się spotkały i zaczął rozmowę.
-Ja przepraszam za tamto. Nie chciałem żeby to tak wyszło.
-Bartek też tego nie chciałam. Przepraszam. - Kurek odrazu się uśmiechnął i mnie przytulił.
Chwilę potem szłam z Bartkiem za ręcę w stronę stłówki.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 6

Razem z Bartkiem zeszliśmy do stołówki. Usiadliśmy przy stole z Igłą, Pitem, Drzewem, Ruciakiem, Winiarem, Zibim i Miśkiem. Dziś na obiad makaron z truskawkami. Wszyscy jedli jakby przez rok ich głodzono. Gdy jadłam czułam na sobie czyjeś spojrzenie, ale nie wiedziałam czyje. Może mi sie zdawało.
-A więc? U kogo dziś spotkanie?-  zaczął Możdżon.
-Może pani dziewczyna Bartka użyczy swojego pokoju?
-Mi to pasuje.- powiedział Zibi poczym uśmiechnął się w moją stronę.
-Okej. To o 21 pokój numer 32.
Odeszłam od stołu i poczlapalam w stronę mojego lokum. Otwieram drzwi i podam na łóżko. Włączam telewizje i oglądam powtórkę Prosto w Serce. Nie zauważyłam kiedy zrobiła się 20. Niedługo spotkanie myślę. Przebrałam się w luźną szarą bluzę i leginsy. Posiedziałam jeszcze chwilę i do pokoju jako pierwszy zapukał... Bartek.
-Proszę.
-Jak tam?
-A chyba dobrze...
-Zibi Cię polubił...
-Tylko nie mów żejesteś zazdrosny- powiedziałam poczym dźgnęłam go lekko w brzuch.
Ten zamiast poprostu rozmawiać dalej zaczął mnię łaskotać. Do pokoju wbiegli pozostali i również zaczęli mnie łaskotać.
-Ej przestańcie już bo nam tu Anka się udusi. - wtrącił Pit.
-Obrońca się znalazł. - odrzekł Igła.- Dobra to wieczór zaczniemy od?
-Od filmu. - wtrąciłam - ja wybieram.
Wszyscy cicho jękneli a ja wyjęłam laptopa i pokazałam kolekcję filmów akcji i horrorów których i tak nie oglądam.
-Co? Jak to? A gdzie romansidła które dziewczyny tak lubią?- mówił oburzony Igła
-Kolejny stereotyp kobiety.
Wszyscy uważnie przeglądali filmy poczym Igła wybrał Krzyk. Po krótkiej rozmowie że niektórzy mogą mieć koszmary zaczęliśmy oglądać film który wybrał Krzysiu. Wszyscy się usadowili. Ja na łóżku obok mnie Bartek i Pit, a na podłodze cała reszta. Minęła godzina wszyscy oprócz mnie i Pita spali jak aniołki. Jacy oni słodcy, Pomyślałam. Dalej oglądaliśmy film. Ja myślałam że za chwile zejde na zawał. Pit to najwyraźniej zauważył. Objął mnie i przytulił. Czułam się bezpiecznie. Gdy film się skończył zasnęłam w jego ramionach. Rano to znaczy o 6:14 obudziłam się wtulona w Pita. Wszyscy dalej leżeli tak jak wcześniej brakowało tylko Bartka. Właśnie się zorientowałem że Piter nie śpi.
-O, ja... Przepraszam za to..- poczym chiałam zabrać ręce z torsu Pita lecz ten trzymał je mocno.
Jedyne co zrobił to się uśmiechnął się. Po tym, dalej leżałam wtulona w Pita. Czułam się... niesamowicie?! 'Lonek ogarnij, jesteś z Kurkiem!'. Poczym natychmiast oderwałam się z objęć Pitera.
-Przepraszam.- powiedziałam.
-Nic sie nie stało... - powiedział cicho.
Szybko zebrałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam do łazienki. Gdy się ogarnęłam Pita już nie było. No dobra. Trzeba obudzić te śpiące aniołki. Raz dwa i porządny krzyk Dzień Dobry!
-Ała kobieto... Moje uszy. - jękał Igła, a potem cała reszta.
-Nie macie dziś treningu?
Gdy to powiedziałam wszyscy powychodzili. Postanowiłam zajrzeć do Bartka. Zapukałam i otworzyłam lekko drzwi.
-Tu jesteś. - powiedziałam widząć Kurka leżącego na łóżku po czym weszłam i usiadłyśmy obok niego.
- Czemu poszedłeś tak szybko?
-...
-Aha, protest. - poczym zaczęłam go dźgać w brzuch.
-Żaden protest... Tylko złość...
-Co Ci jest?
-Ty i Pit!- krzyknął nie za głośno.
-A więc o to chodzi... To że byłam w niego wtulona nie znaczy że jesteśmy parą!-Wydarłam się na
niego.
-Na pewno? - pytał już ciszej.
Wybiegłam do swojego pokoju. Zaczęłam płakać w poduszkę ale ktoś mi to przerwał pukaniem...